Armenia to pierwszy kraj na świecie, który – już w 301 r. – przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową. Ta historyczna decyzja od siedemnastu stuleci rzeźbi tożsamość Ormian i krajobraz zabytków, zdających się wyrastać wprost z bazaltowych skał Kaukazu. Owiane biblijnymi przypowieściami góry, kamienne świątynie i tajemnicze artefakty wytyczają jedyny w swoim rodzaju szlak pielgrzymki po Armenii – peregrynacji do źródeł wiary, w której sacrum stanowi nienaruszalny fundament lokalnego istnienia.
Dla wielu Armenia pozostaje krajem na wskroś enigmatycznym. Być może nawet nieco nieprzystępnym, jakby schowanym za kotarą misterium z etykietką: „Tylko dla wtajemniczonych”. Nawet jeśli kojarzycie ze zdjęć słynne monastery albo znacie tragiczną historię rzezi Ormian, lokalna mentalność wciąż może się wydawać niezgłębiona. Klucz do jej zrozumienia jest jednak prosty i otwiera drzwi do zrozumienia świętego ormiańskiego uniwersum.
Spis treści
Niezłomna wiara
Narodowe motto Ormian brzmi: „Jeden naród, jedna kultura” – a podłoże owego monolitycznego konstruktu społeczno-kulturowego od wieków stanowi religia. Tutaj to nie niedzielny obowiązek czy odświętny obyczaj, ale kręgosłup myślenia, zachowania i codziennego funkcjonowania. W cieniu świętej góry Ararat wiara nie jest jałowym zestawem dogmatów, lecz tkanką łączną całej społeczności – jedynym stałym lądem podczas dziejowych burz, który jednoczy Ormian w dumnej pokorze i poczuciu niezniszczalności.

Historycznym fenomenem pozostaje fakt, że Apostolski Kościół Ormiański kształtował się już w początkach IV wieku, a więc wtedy, kiedy w Rzymie nadal trwały prześladowania chrześcijan. Gdy tamtejsi wyznawcy Chrystusa drżeli o życie w lochach, Ormianie zdobyli się na akt cywilizacyjnej odwagi, co zdefiniowało ich tożsamość na zawsze.
Ale na tym nie kończą się rewelacje. Bo jeśli sięgniemy do Biblii, okazuje się, że chrystianizm zawędrował do Armenii zdecydowanie wcześniej – a w zasadzie nie zawędrował, lecz… przypłynął tu na arce Noego, którego Ormianie uważają odtąd za praojca swojego rodu.
Czy to prawda? Zanurzmy się razem w fakty, legendy i oblicza sakralnych zabytków – których możecie osobiście doświadczyć podczas organizowanej przeze mnie pielgrzymki do Armenii.
Zorganizuj ze mną pielgrzymkę do Armenii
Duchowa głębia Armenii jest na wyciągnięcie ręki. Jeśli chcesz poczuć mistykę miejsc, w których rozkwitało chrześcijaństwo, wybierz się na organizowane przeze mnie wycieczki i pielgrzymki do Armenii.
To nie będzie tylko odhaczanie zabytków z listy UNESCO. Przemierzysz szlaki, które są prawdziwą istotą sakralnych poszukiwań. Dotkniesz żywej historii chrześcijaństwa, poczujesz puls głębokiej wiary, poznasz losy świętych męczenników i znajdziesz czas na uważną refleksję.
Każdej pielgrzymce do Armenii przyświeca najwyższy szacunek do religii i tradycji. Zamiast powierzchownego zwiedzania – wnikniesz w świat, gdzie biblijne przypowieści nadają rytm lokalnemu życiu, ormiańskiej gościnności oraz odkrywczym wyprawom do cerkwi i klasztorów rozsianych wśród przepastnych gór.
W Armenii czekają na ciebie drogi przemierzane przez pątników, misjonarzy i papieży – Jana Pawła II i Franciszka. Modlitewnemu skupieniu sprzyjają msze święte w katolickich kościołach i kaplicach oraz chwile kontemplacji z widokiem na pejzaże Kaukazu, które zostają w sercach najdłużej.
Kiedy najlepiej jechać na pielgrzymkę do Armenii? Z mojego doświadczenia wynika, że na pielgrzymkę najlepiej wybrać czerwiec lub wrzesień. Lipiec i sierpień bywają na Kaukazie bezlitosne pod względem temperatur, co obniża komfort podróży i utrudnia zadumę.
Jak możemy wspólnie podróżować? Swoją pielgrzymkę do Armenii możesz zaplanować w oparciu o moje programy wycieczek lub zamówić u mnie w pełni indywidualny program wyjazdu.
Czekam na twój kontakt – wyruszmy razem na peregrynację ku źródłom wiary!
Zanim udamy się w drogę, musimy wrócić do pytania, które od lat elektryzuje badaczy i wiernych: czy to możliwe, że Ormianie wywodzą się od Noego, a Armenia skrywa religijne fundamenty naszej cywilizacji i jeden z najsłynniejszych chrześcijańskich artefaktów świata? Próby rozwikłania tej zagadki zaczęły w pewnym momencie przypominać przygody Indiany Jonesa – tyle że to nie była filmowa fikcja, a najzupełniej poważne eksploracje, które miały wywrócić do góry nogami nasze pojęcie o historii. I wierzcie lub nie – w tym przypadku wiara okazała się silniejsza niż sceptycyzm naukowców.
Arka Noego odnaleziona pod świętą górą Ararat?
Wszystko zaczęło się od zapisu w biblijnej Księdze Rodzaju. W wersetach 6,14–8,19 opowiada ona o boskim posłannictwie człowieka i gigantycznej arce, która miała ocalić przed Potopem Noego, jego rodzinę oraz przedstawicieli wszystkich gatunków zwierząt. Pismo Święte (KR; 8,4) wspomina dalej, że gdy zbiorniki Wielkiej Otchłani zamknęły się, „miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat”.

Przez stulecia przekaz ten był podawany w wątpliwość i uważany li za alegorię, to znów traktowany jako opis faktycznych wydarzeń. Za tą drugą możliwością przemawiały rozmaite źródła historyczne, nieustannie motywujące do gorączkowych poszukiwań biblijnej arki. Jedno z takich cymeliów stanowią „Dawne dzieje Izraela” Józefa Flawiusza, w których autor zanotował:
„O tym potopie i arce wspominają wszyscy historycy dziejów barbarzyńskich, między innymi Chaldejczyk Berosos. W pewnym miejscu swej opowieści o potopie tak on pisze: »W Armenii na górze Kordyejczyków jest ponoć jeszcze część owego okrętu i ludzie biorą z niego smołę, której kawałki noszą przy sobie jako talizmany«. Podobne wiadomości znaleźć można również u Hieronima Egipcjanina, który opisał dawne dziej Fenicji, oraz u Mnazeasza i wielu innych, a Mikołaj z Damaszku w dziewięćdziesiątej szóstej księdze swego dzieła tak na ten temat powiada: »Nad krainą Minias w Armenii wznosi się wysoka góra zwana Baris, na której, jak wieść niesie, uchroniło się niegdyś wielu ludzi od potopu, a jakiś mąż wylądował tam, przyjechawszy na arce, i przez długi jeszcze czas, przechowywały się po niej drewniane szczątki. Możliwe, że był to ten sam człowiek, o którym pisał Mojżesz, prawodawca Judejczyków«.”.
Nic zatem dziwnego, że ludzie od wieków przeczesywali pobliże góry Ararat z nadzieją na przełomowe odkrycie. Dopiero w 1959 r. turecki kapitan i kartograf İlhan Durupınar, wykonujący zdjęcia lotnicze na zlecenie NATO, zauważył u podnóża szczytu, pomiędzy wioskami Telçeker i Üzengili, charakterystyczny kształt łodzi. Czy właśnie odnaleziono legendarną arkę Noego?
Po serii badań terenowych naukowcy nadal nie są w tej kwestii jednomyślni. Zdaniem jednych to tylko formacja geologiczna z błota i ziemi. Inni upierają się zaś, że w przypominającej statek strukturze można natrafić na skamieniałe belki – dowód, iż jest to dzieło ludzkich rąk. Na wyjaśnienia przyjdzie zapewne jeszcze długo poczekać, niemniej znalezisko już teraz rozbudza wyobraźnię.
W 1987 r. rząd Turcji ustanowił Arkę Noego – Nuh’un Gemisi – pomnikiem przyrody i utworzył w pobliżu muzeum historyczne, a w 2004 r. miejsce znalazło się w granicach Parku Narodowego Góry Ararat. I choć szczyt znajduje się obecnie na terenie Turcji, to do dziś pozostaje świętą górą Ormian – którzy stanowczo uważają Noego za protoplastę narodu ormiańskiego.
Pielgrzymka do Armenii – ku początkom chrześcijaństwa w Chor Wirap
Górę Ararat, znaną pod urzędową nazwą Masis, widać z wielu miejsc w Armenii. Zobaczymy ją m.in. z punktu widokowego na słynnych Kaskadach w Erywaniu, ale najbliżej świętego szczytu będziemy podczas wizyty w klasztorze Chor Wirap (IV w.).

Chor Wirap to bodaj najważniejsze miejsce na mapie początków ormiańskiego chrześcijaństwa. Legenda głosi, że w tutejszych kazamatach król Tiridates III więził Grzegorza Oświeciciela – męczennika i świętego, który zjawił się w pogańskiej Armenii, by szerzyć miłość do jednego Boga. Gdy pewnego razu Grzegorz cudownie uzdrowił armeńskiego władcę, ten, jako pierwszy w historii, uwierzył w siłę chrześcijaństwa i uczynił je w 301 r. religią państwową.
Od tego czasu chrystianizm w Armenii rozkwitł i pozostawił po sobie wiele wspaniałych zabytków. Obecnie gros lokalnych świątyń jest – tak jak Chor Wirap – objętych patronatem UNESCO, który docenia nie tylko ich walory architektoniczne, lecz także bezsprzeczne znaczenie religijne.
Klasztor Geghard i tajemnica Włóczni Przeznaczenia
Jednym z miejsc, które osobiście najbardziej lubię i zdecydowanie polecam zobaczyć podczas pielgrzymki do Armenii, jest Geghard – klasztor Świętej Włóczni (IV w.). Przepiękny, częściowo wykuty w skałach monastyr został założony przez chrzciciela Armenii, Grzegorza Oświeciciela, i symbolizuje włócznię, którą przebito ciało ukrzyżowanego Jezusa. Klasztor rzeczywiście przechowywał dawniej legendarną Włócznię Przeznaczenia – oryginał znajduje się teraz w kompleksie katedralnym w Eczmiadzynie, a Geghard dysponuje znakomitą kopią. Można tu również odnaleźć relikwie św. Andrzeja i św. Jana.

Nie potrafię ująć słowami wyjątkowości klasztoru Geghard. Dla mnie to jak wejście do zupełnie innego wymiaru, gdzie nagle czuję się mały wobec potęgi actus purus. Główna katedra Kathoghikè, tajemne przejście z zakrystii do najstarszej i najbardziej niezwykłej części kompleksu, wykute w skałach kaplice, grobowiec Żamatun, masywne romańskie kolumny, misterne płaskorzeźby oraz chaczkary, czyli średniowieczne ormiańskie tablice wotywnych z kamienia – wszystko tworzy tu prawdziwie uduchowioną aurę.

Pielgrzymka do Armenii po skrzydła niepokornego Eustateusza
Kolejnym fascynującym miejscem na szlaku pielgrzymki do Armenii jest klasztor Tatew (XI w.). Jego nazwa oznacza „skrzydła”, o które według legendy prosił boga niepokorny Eustateusz, uczeń apostoła Tadeusza. Lekki jak piórko przydomek świątyni nie do końca słusznie oddaje ciężar jej historycznej doniosłości.

Na teren kompleksu Tatew można wjechać najdłuższą kolejką linową świata. Po wysiadce oczom ukazują się trzy cerkwie: św. Piotra i Pawła, św. Marii i św. Grzegorza. Paradoksalnie jednak to nie one grają tu pierwsze skrzypce. Świątynie otacza bowiem pokaźne grono zabudowań mieszkalnych i administracyjnych. To właśnie w nich znajdowały się siedziba biskupstwa Syunik, cele mnichów, kuchnia, tłocznia oliwy, młyn i piwniczka winna, a także repozytorium cennych rękopisów i zdecydowanie kluczowy tu uniwersytet.
Ta konkretna uczelnia klasztorna przyczyniła się do prężnego rozwoju malarstwa miniaturowego, a także szeroko rozumianego życia gospodarczego, politycznego, religijnego i kulturalnego średniowiecznej Armenii. I kto wie, jak potoczyłyby się losu kraju i Tatewu, gdyby nie brutalny najazd Turków Seldżuckich, którzy splądrowali klasztor i spalili tysiące bezcennych dzieł. Choć świątynia została potem odbudowana, to zaledwie parę wieków później litości dla niej nie miała carska Rosja… Warto zarezerwować na zwiedzanie nieco więcej czasu, aby zgłębić burzliwe losy klasztoru i oddać się kontemplacji oszałamiających widoków skalnego urwiska.
Klasztor Saghmosawank rozbrzmiewający psalmami
Po kolejne wrażenia ruszamy na północ od Erywania. Tu, na niemal idealnie płaskim szczycie przepastnego wąwozu wyrzeźbionego przez rzekę Kasagh, natkniemy się na kolejny ślad Grzegorza Oświeciciela. To Saghmosawank – klasztor Psalmów, ufundowany w 1215 r. przez księcia Vache Vachutiana. Architektem świątyni był niejaki Momik. Niewiele o nim wiadomo, ale możemy zaobserwować efekty jego pracy: otoczone pięknym dziedzińcem surowe, masywne ściany z wysokimi kopułami, których fenomenalna akustyka potęgowała moc śpiewanych tu psalmów.

Eczmiadzyn – ormiański Watykan
W poszukiwaniu najdawniejszej historii chrześcijaństwa koniecznie musimy na trasie pielgrzymki po Armenii uwzględnić również Wagharszapat. To święte miasto, dawniej znane pod nazwą Eczmiadzyn, zyskało miano ormiańskiego Watykanu.

W Wagharszapat swoją siedzibę ma Katolikos Wszystkich Ormian, duchowy zwierzchnik Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego – czyli taki „armeński papież”. Miejsce jego urzędowania jest nieprzypadkowe, gdyż właśnie w Wagharszapat znajduje się świętość narodowa Ormian: najstarszy i najważniejszy kompleks katedralny Armenii. Został on zbudowany w 301 r., a miejsce jego powstania miał według legendy wskazać świętemu Grzegorzowi Oświecicielowi sam Chrystus (stąd pochodzi historyczna nazwa miasta, bowiem „Edż Miacin” oznacza „Zstąpienie Jednorodzonego”).
Eczmiadzyńska katedra przechowuje zabytkowe iluminowane rękopisy, ikony, rzeźby, krucyfiksy, a nad głównym wejściem wisi Włócznia Przeznaczenia przeniesiona tu z klasztoru Geghard – rzekomo ta, która przebiła bok ukrzyżowanego Chrystusa.

Prócz głównej katedry kompleks obejmuje kilka kościołów. Jednym z ciekawszych jest ten pod wezwaniem św. Hripsime z 618 r. Klejnot ormiańskiej architektury z różowego tufu wiąże się z postacią pięknej Hripsime (Rypsymy), która odrzuciła zaloty cesarza Dioklecjana i króla Tiridatesa III, by zostać „poślubioną Bogu dziewicą”, za co poniosła męczeńską śmierć z ręki wzgardzonego Tiridatesa. W świątyni, która jest całkowicie pozbawiona ozdób, zobaczymy wyłożony macicą perłową ołtarz z 1741 r. i symboliczny grób św. Hripsime.
Klasztor Hagharcin i duch ukojenia
Odnoszę niezbite wrażenie, że w Armenii lista interesujących zabytków sakralnych jest nieskończona. Z bólem pomijam obiekty o potencjalnie ciut mniejszej randze. Mimo to chciałbym zwrócić waszą uwagę także na świątynie, które są po prostu urokliwie położone i sprawią, że pielgrzymka do Armenii będzie obfitować w coś dla ducha, ale też dla ciała.
W tym względzie warto moim zdaniem rozważyć klasztor Hagharcin z przełomu X–XIII w. Znajduje się on nieopodal uzdrowiska Dilidżan, skąd do klasztoru prowadzi piękny Szlak Zakaukaski – droga ta szczególne wrażenie robi jesienią, gdy drzewa pokrywają się mnóstwem kolorów. To doskonałe miejsce na relaksującą wędrówkę.

Na terenie klasztoru Hagharcin znajduje się kilka kościołów z zabytkowymi płaskorzeźbami, chaczkarami oraz grobowcem średniowiecznej ormiańskiej dynastii królewskiej Bagratydów. Klasztor leży w lesie na zboczu góry, niedaleko ruin średniowiecznej wioski Hagharcin – to od niej pochodzi nazwa świątyni i wąwozu Hagharcin, który jest jednym z najbardziej spektakularnych miejsc Parku Narodowego Dilidżan. Mając nieco więcej czasu, można w ramach lekkiego trekkingu (±10 km) wybrać się stąd do klasztorów Matosavank i Jukhtakvank.
Sewanawank – Czarny Klasztor nad jeziorem Sewan
Na koniec, wspominając sakralne zabytki Armenii, nie mógłbym pominąć świątyni, która jest pocztówkowym symbolem kraju. Czarny Klasztor jest malowniczo położony nad jeziorem Sewan – największym jeziorem Armenii i jednym z najwyższej położonych na świecie (1900 m n.p.m.).

To zjawiskowe miejsce odwiedzają w zasadzie wszyscy – czy to podczas zwykłej wycieczki, czy pielgrzymki do Armenii. Prócz spotkania z historią można tu bowiem porządnie odpocząć. Okazji do spacerów, kąpieli, zdjęć czy kolacji ze świeżą rybką nie brakuje! Sam klasztor też oczywiście kryje wiele ciekawostek.
Klasztor Sewanawank powstał w 874 r. z polecenia ormiańskiej księżniczki Mariam. Była ona córką Aszoty I, pierwszego króla Armenii z dynastii Bagratydów. Świątynia ta jest jedną z 30, które księżniczka wzniosła ku pamięci męża, księcia Wasaka z Sjuniku. Co ciekawe, urocza budowla z ciemnego tufu wulkanicznego pełniła przez pewien czas miejsce zesłania źle sprawujących się mnichów z Eczmiadzyna. Jeszcze w XIX w. działał tu prężny ośrodek monastyczny, a do dziś oprawiane są regularne nabożeństwa. Przy świątyni chętni mogą pójść śladem biblijnego Noego i dać wolność kupionemu wcześniej białemu gołębiowi.
Chrześcijańskie dziedzictwo Kaukazu
Podobnych miejsc – ważnych, imponujących, pięknych, osnutych fascynującymi historiami – mógłbym podać jeszcze dziesiątki. Armenia jest usiana świątyniami, a dziedzictwo chrześcijańskie Ormian niezwykle bogate i wciąż żywe. To nie skansen religijnych dziejów, lecz uniwersum, w którym duch niezłomnej wiary przenika każdy moment i każdy kilometr.

Co w tym względzie ważne, zarówno Armenia, jak i sąsiednia Gruzja – która przyjęła chrześcijaństwo w 337 r., a więc niedługo po Armenii, jako drugi kraj na świecie – pozostawały przez wieki jedynymi państwami chrześcijańskimi w regionie. Wyznanie zdołały zachować pomimo okrutnych najazdów, podbojów i rozbojów. Ba, to właśnie dzięki religii stawiały czoła wrogom i przetrwały niejedną dziejową zawieruchę! Oba te kraje, Armenia i Gruzja, choć podobne, skrywają jednak zupełnie inne historie i zabytki. Pielgrzymka na Kaukaz to idealna sposobność, by odkryć, dlaczego właśnie na tych terenach chrześcijaństwo padło na tak podatny grunt i zapuściło korzenie głębsze niż gdziekolwiek indziej na świecie.









