Zwiedzanie Signagi

Jutro Walentynki, okazja dla przemysłu bzdetowego i producentów prezerwatyw. Dla zakochanych każdy dzień powinien być wyjątkowym, ale skoro mają swoje święto, to tym lepiej. Jak zwykle chciałbym też przekonać Was, że warto się gdzieś wyrwać, wyjechać, byle nie siedzieć w domu.

W naturze mamy ciągły ruch

Jadę właśnie Polskim Busem do Bydgoszczy. Dzisiaj w słuchawkach towarzyszą mi Dead Sexy Inc., Frank The Baptist, Komety i inne wynalazki. Za oknami płaska jak deska równina mazowiecka, a ja myślami jestem w Gruzji – bo gdzie indziej mógłbym być?

Monastyr św. Jerzego w Bodbe

Zwiedzanie Bodbe (gruz. ბოდბის წმინდა გიორგის მონასტერი)

W programie wycieczek do Gruzji, które prowadzę, z opisywanej niedawno Dawid Garedży ruszamy dalej, do zielonej części największego regionu w kraju, Kachetii. Kolejnym przystankiem na trasie jest przepięknie położony Monastyr św. Jerzego w Bodbe – opactwo i siedziba biskupów kachetyjskich. Kompleks pochodzi z IX wieku, ale został gruntownie przebudowany w XVII wieku. Właśnie tutaj znajduje się grób patronki gruzińskiego chrześcijaństwa, św. Nino, mniszki z Kapadocji, której zgodnie z legendą Bóg nakazał przybyć do kraju pogan, gdzie znajdowała się szata Jezusa Chrystusa. Rozciąga się stąd wspaniały widok na nizinę, z której pochodzą najlepsze gruzińskie wina. Kachetia jest unikalnym mikroregionem – z jednej strony oddzielonym pasmami Wysokiego Kaukazu, z drugiej Grzbietem Gomborskim, z polami nawadnianymi przez rzekę Alazanię (Alazani), której sezonowe dopływy niosą z gór wiele minerałów. Wina z Kachetii to prawdziwe lekarstwo, cała tablica Mendelejewa, w dodatku bogate są one w antyutleniacze i inne wartościowe substancje. Kieliszek gruzińskiego wina dziennie i będziesz żyć dłużej!

W cerkwi św. Jerzego można obejrzeć przepiękne freski, które zostały niedawno odrestaurowane. Około 30 minut warto poświęcić na spacer do podnóża zbocza, gdzie w niewielkiej kapliczce należy pomoczyć się w źródle św. Nino. Dla pielgrzymów ma ono uzdrawiającą moc.

Uwielbiam tu przyjeżdżać o każdej porze roku. Lubię lokalną zimę – mglisty grudzień i śnieg w lutym, lubię lato – nawet przy największych upałach w sierpniu. To moje miejsce na Ziemi i widzę je – 70 kilometrów stąd, na linii horyzontu, leży ostatnie miasto przed azerbejdżańską granicą, gruzińskie kresy – Lagodekhi.

Signagi (ang. Sighnaghi)

Zwiedzanie Signagi (ang. Sighnaghi, gruz.სიღნაღი)

Signagi, powstałe w XVIII wieku, jest dziś nazywane gruzińskim miastem miłości, aspirującym do miana lokalnego Carcassonne, Asyżu czy Kazimierza nad Wisłą. Urokliwie położone na wysokości 790 metrów n.p.m. i w ostatnich latach odnowione, pełne dość drogich kawiarenek, restauracji, hotelików, cierpi jednak na syndrom ulicy Piotrkowskiej. Najprościej rzecz ujmując, jest trochę wydmuszką – kolorowe na zewnątrz i puste w środku, o czym bardzo barwnie pisał laureat Paszportu Polityki 2013 Ziemowit Szczerek:

Nawet osobliwej
renowacji centrum a’la Saakaszwili zwanej signaghizacją
od nazwy miasta, Signaghi, które nie tyle
wyremontowano, co stworzono na nowo w wersji,
która nigdy nie istniała i stanowiła właściwie manifestację
tego, jak Gruzini chcieliby widzieć swoją
przeszłość. Signaghi było pierwsze, później przyszedł
czas na stare dzielnice Tbilisi, na Mcchetę,
dawną stolicę, którą zbudowano właściwie od początku
i która dzięki temu zbudowaniu od początku
zaczęła przypominać jakieś zapyziałe szwajcarskie
miasteczko na kwasie. Signaghizacja polegała na
tym, że saakaszwilska Gruzja przychodziła ludziom
do domów, przepraszała na parę tygodni, to znaczy
wypraszała gdzieś do hotelu, robiła wielki remont
i zapraszała ponownie. Lokatorzy wracali i nie poznawali
własnych domów. Nowych, lepszych, ale niepodobnych
do niczego, co pamiętali.

Trudno nie przyznać racji, ale należy wziąć pod uwagę czas, jaki nowa Gruzja posiadała na swój własny rozwój i jak daleko pozostaje za Europą. Zmiany przez ostatnich kilka lat są drastyczne, to fakt. W Polsce mieliśmy na nie czas od 1989 roku, Gruzja nadgania teraz. Signagi ma być nowoczesne i przyciągać turystów, a jedną z atrakcji jest całodobowy Urząd Stanu Cywilnego. Miasto żyje prawie wyłącznie z turystyki uzupełnionej o produkcję wina i tkanie dywanów.

Dlaczego warto odwiedzić Bodbe i Signagi?

  1. Przepiękna panorama Kachetii o każdej porze roku.
  2. Magiczny klimat kamiennych uliczek i maleńkiej Starówki z dwiema cerkwiami.
  3. Muzeum Etnograficzne w Parku Etnograficznym, gdzie pracuje Polka – Marlena.
  4. Spacer po murze obronnym, którego całkowita długość wynosi 2,5 kilometra.
  5. Muzeum w Signagi ze zbiorami arcydzieł jubilerskich i rękodzieła sprzed 5000 lat!
  6. Stała wystawa obrazów Niko Pirosmanaszwilego (Niko Pirosmanashvili), słynnego gruzińskiego prymitywisty.
  7. Pheasant’s Tears – ekologiczna winiarnia z możliwością degustacji na miejscu. Niestety ceny porażają!
  8. Pozycje z listy MUST-SEE.
  9. W Signagi Gruzja prezentuje się tak, jak chciałaby być odebrana i pokazana.
  10. Wspomniałem o winie i miłości, prawda? 🙂

Moje zdjęcia z Signagi i Bodbe

IMAG5153IMAG5171IMAG5178IMAG5181IMAG5184IMAG5189IMAG4175

 

Baśniowy Kraj 12 dni, WSCHÓDCENTRUM.PL gallery161 gallery162

Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

POWIĄZANE WPISY