Wakacyjny horror

W grze świateł żyjemy, warto odnotować. Błyski, flesze a potem ciemność.

Wieczorami lubię jeździć po Warszawie autobusami. W ogóle być wożony środkami masowego transportu. Patrzeć na rekwizyty rzeczywistości – lśniące neony, przewalające się masy ludzkie, biały szum, nowe osiedla, wypasione fury, zamknięte podwórka. Szukam ontycznych pęknięć – jakiejkolwiek momentalnej prawdy bytu. Nigdzie nie jest bezpieczne a przecież powinno być.

Podróż. Pociągiem, samochodem, autobusem, tramwajem, samolotem, na taczce, nawet metrem. Co prawda pod ziemią niewiele widać za oknami ale po lekturze „Metro 2033” i „Metro 2034” Dmitrija Głuchowskiego (Дмитрий Алексеевич Глуховский) mogę wyobrażać sobie jak faktycznie będzie wyglądać życie na stacji metra po nuklearnej zagładzie. Ludzie będą się gnieździć pod ziemią jak szczury. Uciekną tam przed radioaktywnym opadem, który zawładnie powierzchnią. Nikt już nie będzie mógł przyznać się, że pierwszy wcisnął czerwony guzik. Życie prawie ustanie a świat tym bardziej nie będzie miał jakiegokolwiek celu.

Tajemnica Metra 2

Bardzo mi pasuje Metro II w polskiej stolicy. Miejscami tunele są oświetlone. Duża stacja na Dworcu Stadion gdzie kiedyś, w równoległym wymiarze, dobudowane zostanie Metro III z Gocławia i Grochowa. Nikt go nie chce poza cyborgami z UM Warszawa. Wygląda jak mityczna stacja Polis z powieści, z kilkoma peronami. Jest wymuszonym sercem miasta. Migotaniem przedsionków.

Tunel pod Wisłą – jeszcze nic nie cieknie. Wszystko widzę. Nie byłem jeszcze w Moskwie, gdzie dzieje się akcja obu powieści Głuchowskiego, za to doskonale poznałem linie podziemnej kolejki w Tbilisi. Jeździłem starymi wagonikami słuchając audiobooków z bestsellerami kolejnego rosyjskiego twórcy fantastyki z przesłaniem. Godnym uczniem niezastąpionych braci Strugackich.

Wakacyjny horror 2015

Nie obudziłem się w nowym, gorszym świecie, gdy media doniosły, że Tunezja umarła. Wiedziałem, że coś tam jest. Nie chodzi nawet o mój nieleczony pesymizm w stylu „w końcu coś spadnie, coś się wykolei”. Po prostu domyślałem się, że tak będzie. Co mi daje ta wiedza? Nic. Smutek.

To nie pierwszy raz, gdy konflikty, których statystyczny Europejczyk zwyczajnie nie odczuwa poza przekazem telewizyjnym i internetowym, z którym nie jest emocjonalnie związany, zablokowały kolejny kierunek jako wymarzone miejsce na urlop. Pierwszym ciosem dla rejonu była Arabska Wiosna, począwszy od 2010 roku, gdy fala protestów rozlała się od Tunezji, przez Egipt, Jordanię, Syrię i wsiąkła w kolejne pustynne rejony. Drugi cios spadł niespodziewanie 18 marca 2015 roku. Zamach w Muzeum Bardo spowodował, że z ofert wakacyjnych do Tunisu wycofali się wszyscy operujący w Polsce organizatorzy turystyki.

Jak zwykle ucierpią zwykli ludzie, o czym celnie napisała Marta, autorka bloga Specjalistka od Wakacji.

„Po turystów nie przyjadą autokary wynajmowane od miejscowych przewoźników z tunezyjskimi kierowcami. Turyści nie przyjdą do tysięcy miejscowych sklepów kupić pamiątek, nie odwiedzą żadnego muzeum, nie wyślą kartek na poczcie, nie kupią od miejscowej kobieciny wypiekanego u niej w domu chleba z kminkiem. Z ulic znikną chłopcy sprzedający kwiaty jaśminu. Na plażach nie będzie ratowników, naganiaczy, ludzi oferujących przejazd „bananem” albo podczepionym do motorówki spadochronem. 

Wczoraj dla większości Tunezyjczyków skończył się świat. Choć może jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. Nie ma dla nich pracy, perspektyw i nadziei. Terroryści zmietli ich marzenia o normalności. We wczorajszym zamachu zginęli nie tylko niewinni turyści oraz policjanci, umarła także tunezyjska gospodarka.

Gry wojenne i reperkusje

Zamiast Tunezji można wpisać sobie właściwie dowolny kraj w Afryce, Izrael i Palestynę, Ukrainę, Krym… Zamiast Ukrainy można wpisać Gruzję i Armenię, które obrywają w tym roku rykoszetem za posiadanie innego kłótliwego sąsiada. Tu zakompleksieni i zniewoleni Rosjanie, których marzenia o mocarstwowości nie mają szans na byt w demokratycznym (ble!), jakkolwiek to brzmi, świecie,wywierają nacisk na kurs dolara. Tam muslimy w najgorszej wersji – pastuchy z karabinami; brodate dzieci, we mgle, grające w jakiś globalny sandbox w realu. Zło podnosi łeb w Mordorze i to nie są żarty.

Nie chodzi o to by się nawzajem straszyć i nakręcać istnieniem zła i chaosu na świecie. Ono w różnych postaciach było, jest i będzie. Przy okazji kolejnych tragicznych doniesień należy wreszcie uświadomić sobie, że świat nie jest bezpiecznym miejscem. Co jeszcze musi wstrząsnąć uśpioną i skostniałą Europą by wreszcie zdała sobie z tego sprawę?

Nie powiem Wam gdzie w tym roku powinniście jechać na wakacje. Wiem za to, że warto rozwijać swoją świadomość. Obywatele stref zagrożonych i ogarniętych wojną nie powinni pozostać w tym sami. To nie ich wina. Możemy pomóc. Wymusić coś na tych kretynach, którym pozwalamy nami rządzić. Geopolityka wielkich mocarstw to eksperymenty na otwartej tkance. Na całym świecie.

To, że gdzieś tam, w Egipcie i Tajlandii na przykład, są wydzielone strefy turystyczne i sztuczne miasta buforowe, nie pomaga mieszkańcom tych krajów. Nie oni zarabiają na polskich turystach ale międzynarodowe korporacje powiązane z masowymi biurami podróży.

To, że zbliżają się wybory prezydenckie w Polsce a trzymanie nas w strachu jest głównym działaniem sztabowym think-tanków i zespołów marketingowych. Idealna smycz. Ulegamy temu syfowi i wpadamy w pułapkę. Nie bądźmy więc zapatrzeni tylko w monetarny kult, przećwiczeni na wszystkie strony przez ten polski kapitalizm, wymarzony tylko przez wzorowych Januszów Biznesu ze Służewca Przemysłowego.

Ludzie. Tam, za miedzą jest świat. Tam, za rogiem, trwa wojna. Przyjdzie i po nas, jeśli nic nie zrobimy.

grafika jest kadrem z gry „Metro 2033”.

Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

ZOSTAW KOMENATZ

POWIĄZANE WPISY