Petersburg i Moskwa w 9 dni – wyprawa do innego wymiaru

Po 40-stopniowych upałach w Gruzji można wreszcie ostygnąć, bo w Moskwie i Petersburgu jest w lipcu ledwie 16–19°C. To idealne warunki do podziwiania dwóch najchętniej odwiedzanych miast Rosji – obecnej i byłej stolicy mocarstwa, dwóch różnych światów, które od tego naszego dzieli mentalna przepaść.

W Moskwie i Petersburgu byłem już wiele razy. Za każdym oba miasta zaskakują mnie na nowo. Odkrywam kolejne ciekawe miejsca, poznaję interesujących ludzi, nieznane wcześniej smaki, zapachy, emocje. Znów chłonę lokalną atmosferę – tak specyficzną, że trzeba jej doświadczyć na własnej skórze, i wciąż tak tajemniczą, że pobyty tutaj są wręcz niekończącym się poznawaniem innego.

PETERSBURG

Dzień 1., a właściwie noc

Pierwsza – nie pierwsza noc w Petersburgu zaliczona. Po zmroku w mieście 396 mostów i 101 wysp przypomina mi się dziecięcy lęk przed nieznanym i ta dawna ekscytacja, gdy myśląc o Rosji, wyobrażałem sobie, co mnie tu kiedyś spotka.

Nocny Petersburg nie pędzi jak żyjąca 24 godz. na dobę Moskwa. Jest klimatycznie, lecz nie zupełnie cicho, a już na pewno nie bezludnie. Turyści i miejscowi wylegają po północy na ulice, by obejrzeć conocny niezwykły spektakl na Newie. Od 1.00 do 4.00 w mieście otwierają się mosty, co umożliwia statkom wpłynięcie z Bałtyku w system kanałów i rzek, łączących się dalej z Wołgą. Tym razem, zamiast pstrykać wiele zdjęć, stoję i obserwuję. W majestatycznym pejzażu jednego z najpiękniejszych miast świata jest coś wyjątkowego. W wodach rzeki migoczą światła ulicznych latarni i mostów oraz kolorowych lamp, podkreślających dumne sylwetki okolicznych zabytków. Wokół słychać tylko miarowy szum silników statków, plusk wody i szepty ludzi, którzy po pokazie idą dalej, do klubów muzycznych, gdzie po blady świt tętni całkiem inne petersburskie życie.

Dzień 2. – Petersburg od strony jednej ulicy

O poranku Petersburg zapełnia się samochodami i ludźmi. Wielu zmierza w tym samym kierunku co ja – na Newski Prospekt. Na zaplanowanej przez cara Piotra Wielkiego głównej ulicy miasta można spędzić cały dzień bez chwili nudy, a czasem spotkać dawno niewidzianych znajomych.

Wzdłuż 4,5-kilometrowego traktu ciągną się kolorowe, stylowo odremontowane kamienice z butikami, restauracjami, kawiarniami, sklepikami pamiątkarskimi i biurami. W jednym z budynków mieści się luksusowy Grand Hotel Europe. Przy Newskim Prospekcie znajdują się też kolejne z wielu miejscowych zabytków: Rosyjska Biblioteka Narodowa, Dom Książki, neoklasyczny sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej, monument Katarzyny II, a także inne atrakcje, spośród których warto zobaczyć chociażby dwa muzea – XX wieku i pamięci Wasilija Samojłowa, słynnego aktora cesarskiego Teatru Aleksandryjskiego.

Newski Prospekt to dobre miejsce na smaczny obiad czy zakupy w butikach i galeriach handlowych, ale przede wszystkim na spacer i zwiedzanie. Szeroka ulica, po której w jedną i drugą stronę śmigają trolejbusy, w mniej więcej połowie długości przechodzi w zabytkowy most Aniczkowski nad rzeką Fontanką. Zbudowany w 1841 r., ozdobiony posągami jeźdźców i koni dłuta Jerzego Klodta von Jürgensburga, prowadzi albo w prawo – nadrzeczną uliczką do muzeum słynnych jajek Fabergé, albo dalej prosto, aż na Nabrzeże Pałacowe nad Newą.

Sobór świętego Izaaka Dalmatyńskiego

Sobór świętego Izaaka Dalmatyńskiego

Najwięcej osób zmierza w tym drugim kierunku, by zobaczyć wspaniałe muzeum sztuki Ermitaż, ogród Aleksandrowski i reprezentacyjny gmach Admiralicji – jeden z najważniejszych zabytków Petersburga i najwybitniejszych przykładów rosyjskiego stylu architektonicznego empire. Gmach z 1704 r. pełnił początkowo funkcję stoczni. Wiek później przebudowano go w monumentalnym stylu, z pierwotnego projektu pozostawiając tylko charakterystyczną wieżę-bramę z wysoką na 72 m, pozłacaną iglicą, którą zwieńczono modelem żaglowca o nie mniej imponujących gabarytach: 192 cm długości, 150 cm wysokości i 65 kg wagi. Od 1886 r. żaglowiec na iglicy jest zastąpiony kopią, a oryginał można obejrzeć w Centralnym Muzeum Marynarki Wojennej, znajdującym się po drugiej stronie rzeki, za mostem Pałacowym (15 min piechotą). Żaglowcowi warto przyjrzeć się z bliska lub choćby z daleka, bo to jeden z nieformalnych symboli Petersburga – rosyjskiej Wenecji Północy.

Długi spacer po Newskim Prospekcie kończę rejsem po kanałach i Newie, przy której każda znana mi europejska rzeka wręcz wymięka. Błękitna wstęga szczególne wrażenie robi przy dobrej pogodzie, gdy usiane zabytkami nabrzeże tonie w soczystej zieleni.

Dzień 3. i podziemne pałace dla ludu

Po dniu na powierzchni schodzę pod ziemię – bo w Petersburgu również tu jest co oglądać. Piękne, fascynujące, monumentalne stacje metra są niczym pałace dla ludu. Jest ich aż 67 i korzystają z nich pasażerowie pięciu miejskich linii, z których część działa już od 1955 r. W Petersburgu, podobnie zresztą jak w Moskwie, zwiedzanie stacji podziemnej kolei nie jest niczym absurdalnym. Nie przypominają one bowiem  szarych i nijakich przystanków, gdzie ludzie jedynie wysypują się z wagoników i na powrót do nich wciskają. Tu wystrój każdej stacji urasta do rangi sztuki: kryształowe żyrandole, freski, zdobione kolumny inspirowane antykiem, secesyjne dekory i kunsztowne plafony tworzą jedyną w swoim rodzaju podziemną galerię. Zaglądam jeszcze na położoną 102 m pod powierzchnią stację Admiralteyskaya i ruszam w dalszą drogę.

Stacja metra Avtovo

Stacja metra Avtovo

stacja metra Admiralteyskaya

stacja metra Admiralteyskaya

Degustacja w Muzeum Wódki

Degustacja w Muzeum Wódki

MOSKWA

Dzień 1. i podróż Sapsanem

Wsiadam w szybki pociąg i pędzę nim na Dworzec Leningradzki w Moskwie, zastanawiając się, czy Sapsan faktycznie wyciąga na torach 250 km/h. Trzyipółgodzinna jazda mija błyskawicznie. Chwilę kręcę się po nieustannie ruchliwym, głośnym mieście – ono nigdy nie zasypia, ale ja zmykam, bo rankiem czeka mnie sporo atrakcji.

Dzień 2. śladem Artema z „Metra 2033”

Przygodę z Moskwą za dnia też zaczynam od podziemi. Zainspirowany książką „Metro 2033” Dimitra Glukhovskiego, opowiadającą m.in. o Artemie – jednym z nielicznych ludzi, którzy po globalnej wojnie nuklearnej rozpoczęli nowe życie w tunelach moskiewskiego metra – ruszam jego śladem przez kilka stacji: Kijewskaja, Pawieleckaja, Trjetakowskaja, Kitaj-gorod, Arbatskaja, Prospekt Mira i WDNH (ta ostatnia nosi w powieści nazwę WOGN). Rzecz jasna, pośród kolejnych wytwornych przystanków metra, zdobionych mozaikami, plafonami i eleganckimi żyrandolami, nie sposób poczuć mroczną książkową atmosferę. Wyprawa ma jednak wyjątkowy klimat, który uwieczniam na filmie. To nietypowy sposób na rozpoczęcie zwiedzania Moskwy – turyści zaglądają zwykle najpierw na plac Czerwony, a metro oglądają z doskoku i jeśli wystarczy czasu. Odwrócenie proporcji pozwala zobaczyć stolicę Rosji z zupełnie innej perspektywy.

Moskwa z widokiem na drapacze chmur

Moskwa z widokiem na drapacze chmur

Nowe Miasto - drapacze chmur

Nowe Miasto – drapacze chmur

Robotnik i Kołchoźnica przy stacji metra WDNCh

Robotnik i Kołchoźnica przy stacji metra WDNCh

Stacja metra Kiyevskaya

Stacja metra Kiyevskaya

Stacja metra Mayakovskaya

Stacja metra Mayakovskaya

Stacja metra Elektrozavodskaya

Stacja metra Elektrozavodskaya

Stacja metra Komsomolskaya

Stacja metra Komsomolskaya

Stacja metra Novoslobodskaya

Stacja metra Novoslobodskaya

Dzień 3. z rockiem, który obalił komunę

Pogoda nie rozpieszcza. Jednego dnia jest gorąco i duszno, a drugiego wieczorna ulewa robi z ulicy Arbat nowy dopływ rzeki Moskwy. Walczę mimo to. Przedarłszy się przez morze ludzi (nawiasem mówiąc, jeśli ktoś uważa, że w Gruzji jest dużo turystów, to musi zobaczyć, jak wygląda Arbat w godzinach szczytu!), w tym lokalnych pijaczków, znajduję mural z Wiktorem Cojem. Kultowego rockmana zwą rosyjskim Jimem Morrisonem i Johnem Lennonem w jednym, a założoną przez niego grupę muzyczną Kino – rosyjskim The Doors. Coj to człowiek legenda. Świetny muzyk trzymał się z daleka od polityki, był za to aktywnym członkiem Leningradzkiego Rock Klubu. Po pieriestrojce wśród Rosjan rozeszło się powiedzonko, że to nie Gorbaczow czy Jan Paweł II, lecz właśnie ten klub – a przede wszystkim Wiktor Robertowicz Coj za sprawą swojej twórczości – obalił komunizm. Podobne ciekawostki, powidoki poprzedniego ustroju, znajduję na każdym kroku rosyjskiej stolicy.

Wiktor Coj - legenda rosyjskiego rocka

Wiktor Coj – legenda rosyjskiego rocka

Dni 4.5 i 6., akcja „Matrioszka”

Ostatnie pełne dni zwiedzania Moskwy. Zaliczam trasę: metro – park Zwycięstwa z kompleksem architektonicznym upamiętniającym wielką wojnę ojczyźnianą – znów metro – słynna wieża telewizyjna Ostankino, wysoka na 540 m, zbudowana ponad pół wieku temu dla uczczenia rewolucji październikowej – metro raz jeszcze – inne moskiewskie niesamowitości.

Stacja metra Park Pobedy

Stacja metra Park Pobedy

Park Zwycięstwa w Moskwie

Park Zwycięstwa w Moskwie

Wieża radiowo-telewizyjna Ostankino

Wieża radiowo-telewizyjna Ostankino

W trakcie jazdy z krańca do centrum stolicy zatrzymuję się, by zrobić coś, o czym marzyłem od wczesnego dzieciństwa: kupuję matrioszkę. Kupuję ją tam, gdzie powinienem – nie pod Zamkiem Królewskim w Warszawie, nie na rynku w Krakowie, nie na Suchym Moście w Tbilisi, ale w Rosji. Niektórzy spierają się o to, czy matrioszki można uznać za tradycyjnie rosyjską sztukę ludową. Pierwsze powstały bowiem w 1890 r. w Japonii i przedstawiały mędrca Fukurumę. Dopiero gdy zdobyły wielką popularność na paryskiej wystawie światowej w 1900 r., Rosjanie podchwycili pomysł i zaczęli masowo produkować te charakterystyczne lalki w lalce, które ręcznie malowali w bardziej słowiańskie wzory. Nie wnikam w historyczne spory, mam upragnioną zabawkę.

Sobór Wasyla Błogosławionego

Sobór Wasyla Błogosławionego

Dwa dni później, 1 sierpnia, wracam do Tbilisi liniami Georgian Airways. Podczas zaledwie dwugodzinnego lotu cieszę się podniebnym posiłkiem, co na zachodzie Europy nie jest już takim oczywistym standardem. Pierwszy raz od 11 lat ląduję w Tbilisi za dnia (wylot z Moskwy o 11.30 czasu lokalnego, przylot do Tbilisi o 14.50 czasu lokalnego).

Babuszka na Starym Arbacie

Babuszka na Starym Arbacie

Jeszcze nie wydostałem się z lotniska, a w myślach już mam to, że za kilkanaście godzin ruszam do wyprawę do Tuszetii. Wariackie tempo oznacza jednak, że szykuje się kolejna rewelacyjna wyprawa pod egidą Tamada Tour ze wspaniałymi ludźmi, którzy chcą chłonąć świat.


INFORMACJE PRAKTYCZNE

Waluta: 1 PLN – 17,7 RUB (rubli); kurs z listopada 2018

Ceny:

  • obiad w niedrogiej restauracji – 350–700 RUB (Petersburg), 450–1000 RUB (Moskwa)
  • zestaw fast food – 473 RUB
  • butelka wody 0,33 l – 40 RUB
  • bilet jednorazowy normalny (autobus, tramwaj, metro): 40–46 RUB

Zwiedzanie – Moskwa:

  • Kreml – 350–500 RUB
  • sobór Wasyla Błogosławionego: 500–700 RUB
  • wieża Ostankino: 700–1100 lub 1000–1600 RUB (zależnie od godziny i zakresu zwiedzania)

Zwiedzanie – Petersburg:

  • Ermitaż: 450 RUB
  • sobór Iskajewski (katedra Kazańska) – 160 RUB (kolumnada), 320 RUB (sobór)
  • twierdza Pietropawłowska – 200 RUB (katedra), 130 RUB (więzienie)

Uwaga: w Rosji w wielu muzeach, teatrach i innych miejscach atrakcyjnych turystycznie nie jest honorowana międzynarodowa studencka karta ISIC, ulgowe bilety są natomiast często dostępne tylko dla studentów, młodzieży i dzieci pochodzenia rosyjskiego. Należy też pamiętać, że w Rosji praktykuje się sprzedawanie biletów wstępu dla obcokrajowców po cenie wyższej niż obowiązująca dla Rosjan, a zwłaszcza dla moskwian.


Zapraszam na wyprawy do Rosji z Tamada Tour

Nasza wycieczka Moskwa-Petersburg 9 dni – kliknij.


 

Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

ZOSTAW KOMENATZ

POWIĄZANE WPISY