Miłość w Gruzji

Gruzini zakochują się młodo i kochają szybko. Małżeństwa zalicza się tutaj podobnie jak ukończenie szkoły średniej czy pójście na studia – w podobnym momencie życia. 20-latkowie zakładają rodziny, a potem błyskawicznie i w liczbach hurtowych produkują kolejne pokolenie. Wszystko zaczyna się niewinnie – od wymiany spojrzeń w restauracji, rodzinnych ustaleń dotyczących „porwania” (tak, nadal spotyka się taki zwyczaj), wspólnego dojrzewania, miejsca zamieszkania, pracy. Z uczuciami jest jak w tańcu kartuli – kobieta jest wyniosła, to mężczyzna musi zawalczyć, to jego moment.

W dniu ślubu hałaśliwy kordon aut pędzi przez Tbilisi na złamanie karku. Świętujący siedzą w oknach samochodu, prawie całkowicie wystając z pojazdów. Wszyscy krzyczą, trąbią, gra muzyka. Taka jazda jest cholernie niebezpieczna. Raz mało brakowało, a chmara staranowałaby auto, którym jechałem. Musiałem zjechać z drogi i się zatrzymać. Szybcy i wściekli strikes again! Zgodnie z tradycją część zaślubin odbywa się w domu panny młodej, a część w domu pana młodego. Najprościej, kiedy oboje pochodzą z tego samego rejonu, gorzej, gdy do przejechania jest kilkaset kilometrów. Gdy trzeba jechać, nie ma taryfy ulgowej – impreza trwa w trasie. Wesele musi być huczne, przynajmniej na kilkaset osób. Zaproszony przyjaciel zaprasza kolejnych znajomych, a tamci następnych. Często świętuje cała miejscowość. Na szczęście dla budżetu zakochanych taka impreza jest fundowana przez gości – każdy musi przynieść coś ze sobą. Stroje i makijaże panny młodej i jej orszaku wzbudzają zachwyt. Klasyczna biała suknia bohaterki wieczoru i kuse spódniczki oraz bardzo wysokie obcasy przyjaciółek… Wszystkie panie wyglądają jak boginie. Panowie, idąc z duchem czasu, wybierają garnitury, ale często też występują w tradycyjnym stroju kaukaskich wojowników zwanym czochą, na który składają się zdobiona wyszyciami i przybornikami na proch bluza (może być w wersji białej), biała zdobna koszula, pas z kaukaskim sztyletem – kindżałem – czarne spodnie i wysokie skórzane buty.

IMAG4901_BURST005

IMAG4916

Podczas zaślubin w cerkwi małżonkowie zakładają królewskie korony – tej ważnej chwili towarzyszą najbliższa rodzina i przyjaciele. Śluby odbywają się w soboty i niedziele, w środku tygodnia para młoda wraca do uroczystego stroju, by zrealizować ślubną sesję. Regularnie trafiam na takie sesje w rejonie tbiliskiej starówki albo w Ogrodzie Botanicznym w Batumi. Uroczystości w Gruzji to afirmacja życia.

Oczywiście bywają wyjątki od reguły, ale ja jak magnes przyciągam smutne sytuacje. Młoda miłość w Gruzji rozkłada się w ekspresowym tempie. Standardem jest, że samotne, 20-letnie matki wracają do swoich samotnych matek wraz z dwójką lub trójką własnych dzieci. Powody rozstań są prozaiczne: prawdziwe uczucia mylone z chwilową namiętnością, naiwność, niefrasobliwość w kwestii antykoncepcji i odkrywanie wad partnerów, brak oparcia w mężczyznach, których nie stać nawet na to, by postawić dziewczynie kawę, którzy chcieliby być bardzo bogaci, ale niespecjalnie garną się do pracy. Kult boskich macho, którzy niestety często nie mają nic do zaoferowania, a swoją żonę chcą widzieć wyłącznie w domu, przy dzieciach. To zaskakujące, że to matki wychowują mężczyzn tak, by ci czuli się panami świata. Kultura w Gruzji jest patriarchalna, mimo że w narodowej symbolice i wierzeniach sprawia to odwrotne wrażenie: patronką chrześcijaństwa jest św. Nino, jednym z najwybitniejszych władców związanych z gruzińskim Złotym Wiekiem na wpół legendarna królowa Tamar z XII wieku, a nad spokojem narodu czuwa Kartlis Deda – Matka Gruzja, przedstawiona w Tbilisi w formie majestatycznego pomnika kobiety z mieczem dla wrogów i pucharem wina dla przyjaciół. Kobiety wychowują następne pokolenia szowinistów dla kolejnych kobiet. W kraju rządzi „tradycyjny” podział ról – kobieta ma siedzieć w domu i rodzić dzieci, mężczyzna powinien pracować. Wszystko zgodnie z wolą Cerkwi i rodziny. To nadal pruderyjne społeczeństwo – widać to choćby po skromnym ubiorze dziewcząt (podobnie jak w Rosji, gdzie Cerkiew nawołuje do takiej skromności). Rewolucja obyczajowa wciąż tu nie dotarła. W czerwcu 2014 roku w Tbilisi odbywa się konferencja poświęcona problemowi dyskryminacji i przemocy płciowej… Przykładów można mnożyć setki. W sklepach kasjerki najpierw obsłużą mężczyznę, nawet jeśli przyszedł tylko po paczkę fajek, a swoje zakupy ma już wyłożone na ladzie inna kobieta. W czasie biesiad zadaniem kobiet jest przygotowanie jedzenia – potem nie uczestniczą w zabawie, a jeśli już, to przy osobnym stole. Z drugiej strony Gruzini deklarują miłość do kobiet i ogromny szacunek. Stosunek do kobiet to kolejny kamyczek, który stawia Gruzję bardziej po stronie podwórka w Azji niż upragnionej Europy. Koło się zamyka.

Obcokrajowcy bywają chwilowymi fascynacjami. Stać ich na kawę, pracują i prowadzą uporządkowane życie. Niestety piękne sny często kończą się wraz z zawodowymi obowiązkami na Kaukazie. Tylko pozornie wydaje się, że na świecie jest inaczej. Będąc w Gruzji, myślę sobie, że oglądam coś innego. Czy aby na pewno?

Nazi ma 22 lata, pracuje w salonie fryzjersko-kosmetycznym w Tbilisi. Jest piękną kobietą, ma duże ciemne oczy, czarne włosy i nienaganną figurę. Przypomina hinduskie aktorki z Bollywood. Widząc ją na ulicy, większość mężczyzn mimowolnie się uśmiecha. Nazi mówi świetnie po rosyjsku, dwa lata mieszkała w Sankt Petersburgu. Przez siedem lat była mężatką. Ma dwoje dzieci, których od dawna nie widziała, ponieważ po rozwodzie zostały z ojcem. Nie mają gruzińskiego obywatelstwa. Jej były mąż jest adwokatem, załatwił ją na amen. Wyszła za niego dwukrotnie. Raz nieoficjalnie, w formie porwania, gdy miała 15 lat – wtedy zamieszkali razem. Już poprzez wspólne zamieszkanie zgodnie z tradycją usankcjonowano ich relację. Przyjęły to do wiadomości rodziny, przyjaciele, sąsiedzi. Prawnie małżeństwo zawarli, gdy Nazi ukończyła 18 lat. Na ich weselu było 800 osób. Mąż od razu po urodzeniu dzieci stracił zainteresowanie swoją żoną – jej miejsce było w kuchni i przy dzieciach. Podjęła trzy próby ratowania małżeństwa i w końcu nie wytrzymała. Na odchodne powiedział jej, że powinna oddać mu pieniądze za wszystkie lata, gdy ją utrzymywał. Obecnie Nazi mieszka sama w niewielkim wynajętym mieszkaniu w dzielnicy Wake. Codziennie wysiaduje przed salonem i płacze, lubimy rozmawiać. Twierdzi, że nienawidzi mężczyzn i już z nikim się nie zwiąże, ale dość ufnie i otwarcie zachowuje się wobec mnie. Marzy o tym, by kiedyś kupić własne lokum. W tym celu pracuje po 12 godzin dziennie, w dwóch miejscach.

Strzyże mnie jej koleżanka, która niebawem wychodzi za mąż. Marzy o wspaniałym weselu, pięknej sesji ślubnej, wspólnym mieszkaniu i gromadce dzieci. Ma być idealnie. Na zawsze. Za nową fryzurę płacę 7 lari, około 14 zł. Przychodzę co dwa–trzy tygodnie.

Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

POWIĄZANE WPISY