Jaskinia Prometeusza – podziemny skarb Gruzji

Jaskinia Prometeusza w Gruzji jest uważana za jedną z najpiękniejszych na świecie. Zapraszam do przekonania się na własnej skórze dlaczego. 🙂

Skoro widzieliście już bogactwo w Gruzji z okien kołującego nad Tbilisi albo Kutaisi, lub też Batumi samolotu; poznaliście mój kraj z perspektywy kolejek linowych w Tbilisi, Batumi, Kutaisi, a może i w Chiaturze; skoro przedreptaliście Gruzję ścieżkami pasterzy w Swanetii, Tuszetii czy w Raczy i wydaje się Wam, że znacie już Gruzję na wylot, to polecam i przypominam, że ten kraj można zwiedzić również od trzewi – zejść pod ziemię, by eksplorować kaukaskie legendy, zupełnie jak bohaterowie powieści Juliusza Verne’a i im podobni.

Kompleks znany jako Jaskinia Prometeusza, ochrzczony tak za czasów prezydenta Miszy Saakaszwilego, znajduje się nieopodal Kutaisi, w mitycznej Kolchidzie Kaukaskiej, 20 kilometrów od stolicy regionu Imeretii, dokładnie w wiosce Kumistavi.

Po drodze warto zatrzymać się w zawieszonym w niedoczasie kurorcie sanatoryjnym Ckaltubo (წყალტუბო), który niegdyś słynął z uzdrawiających źródeł, a dziś straszy i czeka na złapanie kolejnego oddechu. Jeszcze tutaj wrócimy.

W Jaskini Prometeusza przenosimy się w inny świat, starszy niż ponad siedemnaście stuleci „najnowszej” historii Gruzji. Zapraszam na wspólną podróż.

Jaskinia Prometeusza – podziemny skarb Gruzji

Jaskinie zostały odkryte w 1984 roku za sprawą naukowców z Uniwersytetu w Tbilisi, którzy na polecenie władz szukali miejsc, gdzie można by utworzyć schrony przeciwatomowe i obiekty o charakterze militarnym. Wiadomo było, że w regionie Kutaisi można natknąć się na podobne cuda natury. Niedaleko stąd warto zobaczyć odkryte w latach 30. jaskinie Sataplia, o których napiszę w jednym z kolejnych artykułów. Przez kilkadziesiąt lat jaskini pilnował jeden z lokalnych mieszkańców, którego wraz z jego psem uczczono ciekawą rzeźbą przy wyjściu.

W środku panuje naturalna temperatura 14°C, a procent tlenu jest o wiele wyższy niż w atmosferze, co stwarza idealne warunki do leczenia wielu chorób dróg oddechowych. Zachwyt wzbudzają tu formy naciekowe, które od stuleci pęcznieją pod wpływem wody o centymetr na każde 100 lat!

Udostępniona do zwiedzania trasa obejmuje 1420 metrów i pokonuje się ją w godzinę, dodatkowo można jeszcze popłynąć kawałek – 320 metrów – łódką. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że łódka „działa” rzadko kiedy – jest to uzależnione od stanu podziemnej rzeki: wody albo jest za mało, albo za dużo.

Maszerując przez kolejne sale, nawiązujące nazwami do mitycznych korzeni Gruzji (Sala Kolchidy, Sala Medei, Sala Prometeusza), przechodzimy przez kolejne stadia testu plam atramentowych Rorschacha. Niektórzy wszędzie widzą krasnoludki, co to namawiają do wódki, inni same butelki wódki albo smoki, zamki, dinozaury czy fallusy. Gra świateł potrafi płatać figle, niestety w wielu miejscach widać już, że na skutek sztucznego oświetlenia rozwijają się glony, co jest ogromnym zagrożeniem dla tego unikatowego ekosystemu.

W jednej z sal zwanej Salą Miłości, gdzie zresztą można wziąć ślub cywilny, widać dwie zwrócone w kierunku siebie twarze podświetlone na czerwono. W stworzonej przez naturę kolumnie zobaczycie profil kobiety z ogromnymi ustami i mężczyzny z kartoflanym nosem. Jedni turyści to widzą, inni nie.

Pod koniec dochodzimy do głównej hali, która była pierwszą odkrytą – to tędy weszli pierwsi śmiałkowie. Jeśli lokalnemu przewodnikowi się chce, to odpala muzykę i krótki pokaz świateł. Jeśli się mu nie chce i mówi, że nie działa, a ja akurat jestem w okolicy, to sam włączam. Słuchamy utworu „Green Leaves” autorstwa współczesnego gruzińskiego kompozytora, który przypomina nieco aranżacje Vangelisa wykorzystane w filmie Blade Runner.

Słuchamy, patrzymy i idziemy dalej – w stronę wyjścia, w stronę słońca.

Cena biletu: 23 GEL/os.

  1. Wybaczcie małe nieścisłości w filmie. 🙂


Zobacz także SPIS TREŚCI, gdzie znajdziesz wszystkie pozostałe wpisy o zabytkach Gruzji, jej historii i kulturze


 

Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

5 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Ewa | Daleko niedaleko

    6 lipca 2016

    Przekonałam się na własne oczy, że jaskinia jest genialna. Przepiękna! I to zupełnie przypadkiem, bo wcale nie planowałam jej odwiedzić, ba! Nawet nie wiedziałam o jej istnieniu. Ale poznane na lotnisku inne turystki, które potem zupełnie przypadkowo spotkałam w domu Mai w Kazbegi powiedziały mi o tym miejscu i kiedy okazało się, że wracamy tego samego dnia do Polski to namówiły mnie i umowiłyśmy się, że razem jeszcze zajrzymy do tej jaskini. Absolutnie nie żałuję. Cudowna jest 🙂

  2. Odpowiedz

    łukasz kędzierski: podróże i fotografia

    6 lipca 2016

    Mnie do odwiedzenia jaskini nie trzeba namawiać. Uwielbiam podziemny świat i piękne formy krasowe, które można w jego wnętrzu podziwiać. Nie byłem jeszcze w Gruzji więc tym bardziej nie widziałem tej jaskini, lecz jak będę planował wyjazd w ten rejon świata to na liście na pewno znajdzie się ta jaskinia.
    Dzięki

  3. Odpowiedz

    Kasia / Szukając Słońca

    10 lipca 2016

    jaskinia obiektywnie ciekawa i bardzo piękna, ale ja jednak wolę otwarte przestrzenie, któych w Gruzji nie brakuje 😉 Tak się składa, że wróciłam tydzień temu z Gruzji i właśnie jeden ze spotkanych tam Polaków wypowiadał się dość krytycznie o jaskini. Twierdził, że kiczowato.

  4. Odpowiedz

    Michał

    10 lipca 2016

    Super to wygląda, szczególnie w momencie, kiedy włączają muzykę, ale i bez tego Matka Natura spisała się baaaaardzo dobrze;-).

  5. Odpowiedz

    Osmól

    12 lipca 2016

    Ostatnio coraz częściej zstępuję do „Hadesu” i zwiedzam jaskinie. Jedne są warte zejścia pod ziemię inne rozczarowują. Ale wszystkie są miłą odskocznią od codzienności zieleni przyrody, zamków, zabytków albo piasku pustkowi.
    A jaskinia owego Prometeusza kolorami na prawdę zachęca! Bo nie wiem, na ile to podświetlenie a na ile naturalny różowy kolor nacieków, to takich jeszcze nie widziałem. Najpiękniejszą i niemalże prywatną jaskinią była jaskinia Złotych Kwiatów w Laosie, ale tam na suficie pojawiało się złoto, srebro i kolor niebieski. No i byłem tam sam! z przewodnikiem rzecz jasna. A jak duże grupy oglądających wpuszczają do tej jaskini? Można mieć prywatne oprowadzenie, czy wejście tylko w większych grupach?

ZOSTAW KOMENATZ

POWIĄZANE WPISY