Gori – już zawsze miasto Stalina

Podróż to ciąg obrazów, chmura wspomnień, mapa myśli. Ilekroć jestem w Gori, mieście położonym w samym centrum Gruzji, dosłownie w pępku na mapie, mam takie wspomnienia.

Stoję przed wojskowym szpitalem w Gori, jest lipiec 2007 – rok przed wojną, którą opisałem w tekście 5 dni wojny. Stoję przed szpitalem w Gori i palę tanie jak barszcz l&m-y kupione w kiosku ruchu przy sąsiedniej ulicy. Stoję przed szpitalem w Gori, palę tanie jak barszcz l&m‑y. Podchodzą do mnie ochroniarze, proszą o papierosa, zagadują. Stoję przed szpitalem w Gori, palę tanie jak barszcz l&m-y kupione w kiosku ruchu – wieczorem będę je musiał jakoś podsuszyć, bo tytoń ma dziwny smak. Obok palą też ochroniarze i przyglądają się mojemu pokrytemu tatuażem ramieniu. Patrzą i dziwią się jakości wykonania, drapią mnie po łapie i śmieją się. Wtedy jeszcze nie dotarła tutaj moda na dziary, dziś (2015) już jest, choć nadal w powijakach. Stoję z ochroniarzami przed szpitalem w Gori, palimy l&m-y. Wspólnie czekamy na wyrok, bo na kostce wyrosła mi dziwna, czarna plama. Jest gorąco, jestem zmęczony, palę papierosa i patrzę na drogę.

Stoję przed szpitalem w Gori, palę papierosa, czekam na wyrok, ochroniarze oglądają moją rękę, lekarze oglądali moją nogę. Potem będziemy pić wódkę i zagryzać ją plackami z serem – chaczapuri – ale teraz stoję i patrzę na tkankę miasta, które wyrosło wokół zupełnie nietypowego (sic!) jądra (sic!) ciemności. Od głównej drogi wjeżdża się w pęczniejące Gori, po lewej stronie mija się plac manewrowy, gdzie mieszkańcy zdają egzamin na prawo jazdy, po prawej osiedla, i już jesteśmy w centrum, które kwitnie otulone wokół… no właśnie.

Gori już zawsze będzie miasto Stalina. Zresztą jak inaczej mogłoby być, skoro do 2010 roku przed Urzędem Miasta w Gori stał pomnik ze Stalinem, a przy głównej ulicy, nazwanej Stalin Avenue, mieści się cały czas dom-muzeum Stalina, budowane zresztą w zamyśle jako Muzeum Komunizmu? Co by Gori nie zrobiło, to kojarzy się i będzie kojarzyć jednoznacznie… dziwnie.

StalinGori

Tak, sześciometrowy pomnik Wodza stał przed najważniejszym budynkiem w mieście aż do czerwca 2010 roku, gdy pod osłoną nocy został usunięty i wywieziony. Kilkakrotnie władze planowały, by pozbyć się feralnego pomnika (jeszcze w latach 50., potem 80., potem znowu), i za każdym razem spotykały się z silnym oporem mieszkańców.


Dom-muzeum Józefa Stalina w Gori

Trudno na trasie ominąć ten budynek, gdyż zupełnie jak krakowskie Planty wyrósł w sercu miasta w taki sposób, że trzeba go kilkakrotnie objechać, aby dotrzeć gdzieś dalej. Muzeum zostało uruchomione w listopadzie 1937 roku i mieści się w rozległym i ponurym soc-klocowym gargamelu budowlanym, który utknął w tunelu czasoprzestrzennym w latach 50. XX wieku. Lwią część zgromadzonych pamiątek stanowią prezenty, które Józef Stalin otrzymywał ze wszystkich podległych krajów i które od razu trafiały do muzealnych zasobów, a także liczne meble, obrazy, plakaty, popiersia oraz jedna z kilkunastu masek pośmiertnych, której poświęcono całą przyciemnioną salę.

Czas zwiedzania z przewodnikiem wynosi półtorej godziny, a samodzielnie można muzeum przelecieć w 20 minut.

stalin-ala620_1890720b

gori-stalin-museum-tour-08

Ioseb Besarionis Dze Dżugaszwili, znany później jako Czerwony Car, urodził się w Gori w 1878 roku jako syn szewca Wissariona i praczki Ketevan. Wspólnie z rodzicami zamieszkał w wynajętej izbie w domu, który obecnie stoi na placu przed muzeum, ukryty pod swego rodzaju mauzoleum. Dom ma dwoje drzwi i piwnicę. W jednym pomieszczeniu mieszkał właściciel, w drugim Stalin z rodzicami, a na dole urządzono warsztat szewski. Wokół pochodzenia Józefa wyrosły różne legendy – podobno wcale nie był Gruzinem, ale Osetyjczykiem, albo wcale nie był synem Wissariona, ale pana Przewalskiego, tego od koni. Swego czasu podobne historie opisywał urodzony w Warszawie i zmarły w łagrze słynny rosyjski pisarz Osip Mandelsztam. Z Gori Stalin trafił do Tbilisi, gdzie uczył się w seminarium duchownym, z którego został wydalony za rewolucyjne poglądy. Dalszą część już raczej znacie.

stalin-museum-gori03

Wielu turystów, którym pokazuję Gruzję, pamięta propagandowe legendy i wierszyki o tym, jak Stalin kochał dzieci i zawsze miał dla nich w kieszeni cukierki, albo że „usta towarzysza Stalina są słodkie jak malina”.

Anyway, muzeum jest ogromne, ciemne i brzydkie. Wejście kosztuje 10 GEL, a za dodatkowych 5 GEL można obejrzeć wagon, którym Stalin jeździł po Kraju Rad jako nieustraszony wódz, który… bał się latać.

Listopad 2014, dwa dni po meczu Polska–Gruzja, jestem w wagonie w Muzeum Stalina w Gori. Jednym z pomieszczeń jest toaleta – ochroniarz jest na zewnątrz i nie patrzy, więc wchodzę, zamykam za sobą drzwi, siadam na desce i próbuję sobie wyobrazić, o czym mógł myśleć Wódz w tej zielonej puszce pędzącej przez przeoraną matkę Rosję.

IMAG6269

stalin-museum

W sklepiku koło kas w Muzeum Stalina można kupić wiele pamiątek z wizerunkiem Wodza – fajki ze Stalinem, wino ze Stalinem, magnesy na lodówkę ze Stalinem, długopisy ze Stalinem, piersiówki ze Stalinem i wiele innych rzeczy… ze Stalinem.

Georgia-souvenir-Stalin-museum

Anegdota na koniec

Innym razem, gdy odwiedzałem muzeum w zimę, zobaczyłem na własne oczy prawdziwą przewrotność losu. Ogromny budynek jest bardzo ciężko ogrzać, temperatura ucieka przez wszystkie dziury, marmury i bzdury, więc grudniową porą liczne pracownice kłębią się w jednym małym gabinecie przy zapewne czechosłowackiej farelce, która daje złudne poczucie ciepła. Taki skutek komunizmu.


Co jeszcze można zobaczyć w Gori i okolicy?

Twierdza Goris Ciche

Gdyby nie górująca nad miastem twierdza, to nie byłoby dzisiejszego Gori. Jeżeli macie więcej czasu, warto odwiedzić mury obronne, które pochodzą z VII wieku i zostały zbudowane w miejscu jeszcze wcześniejszych umocnień. Dzięki temu, że „Twierdza na górze” strzegła szlaków kupieckich w centralnym punkcie Gruzji, król Dawid Budowniczy nakazał w XII wieku wybudowanie tutaj miasta, które szybko stało się jednym z najważniejszych w kraju. Twierdza cierpi z powodu niedoinwestowania, w środku hula wiatr, ale warto wejść dla pięknego widoku.

Goris Ciche

Ateni Sioni

10 kilometrów od Gori, w wiosce Sioni (Syjon), można zajrzeć do cerkwi z VII wieku, zbudowanej w praktycznie takim samym stylu jak opisywana już Dżwari w Mcchecie, gdzie natkniecie się na inskrypcje w jednej z najstarszych wersji gruzińskiego alfabetu – Nuschuri – datowanej na IX wiek. Opisywana w cerkwi historia nawiązuje do postaci założyciela dynastii Bagrationi w Gruzji – szlachcica Adarnase – który żył w VIII wieku w gruzińskim królestwie Tao-Klardżeti, na terenie dzisiejszej Turcji.

Ateni Sioni

Państwo Tao-Klardżeti znajdowało się pod wpływem cesarstwa bizantyjskiego, ale posiadało pewien stopień niezależności. W 888 roku Adarnase IV, potomek Adarnase opisanego w Ateni Sioni, obwieścił, że jest królem wszystkich Gruzinów, i można śmiało powiedzieć, że dzięki zapoczątkowanych przez niego staraniom Gruzja na ułamek sekundy w historii świata stała się w XII wieku największą potęgą w rejonie.

Upliscyche

DSC_0528

Najstarsze w Gruzji miasto skalne – jemu poświęcę kolejny wpis o zwiedzaniu Gruzji.


Zobacz także SPIS TREŚCI, gdzie znajdziesz wszystkie pozostałe wpisy o zabytkach Gruzji, jej historii i kulturze


Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

8 komentarzy

  1. Odpowiedz

    Ewa | Daleko niedaleko

    13 października 2015

    Ja zwiedziłam wagon za darmo… przez nieświadomość, bo nie wiedziałam, że trzeba płacić. Jak pojawiłam się na miejscu to był otwarty, bo akurat zwiedzała go jakaś mała grupka więc wbiłam się za nimi. No i już mnie przewodniczka nie wygoniła, pozwoliła obejrzeć do końca 🙂 Samo muzeum jakoś mnie nie zachwyciło, chyba nawet 15 minut na nie wystarczy 😉

    • Odpowiedz

      PolakoGruzin

      14 października 2015

      Hehe, wielu znajomych i moich turystów miało podobnie! Szczególnie dzięki temu, że pracownicy Muzeum są tacy niemrawi 😉

  2. Odpowiedz

    Pawel

    14 października 2015

    Chcialem skomentowac o szpitalu, potem o Stalinie, potem o widokach… ale w koncu zdecydowalem sie na Osipa Mandelsztama 🙂 Czemu rosyjski pisarz jesli urodzil sie w Warszawie? czy to nie te same dylematy mamy z Mickiewiczem? Nie hejtuje, pytam merytorycznie 🙂

    • Odpowiedz

      PolakoGruzin

      14 października 2015

      Takich problemów można by przedstawić tysiące. Popatrzeć na kanon literatury światowej i wskazywać – Żyd, Polak, Rusek, nazista, itd 😉

  3. Odpowiedz

    Monika

    15 października 2015

    Pamiętam, że oczywiście były też polskie pamiątki dla Stalina, ale… nie pamiętam co dokładnie…

  4. Odpowiedz

    Tatiana

    15 października 2015

    Raczej darowałabym sobie muzeum i mam wielkie wątpliwości co do pamiątek. Bo co upamiętniamy? Co chcemy zabrać ze sobą do domu? Prawdopodobnie wybrałabym atrakcje z drugiej części postu – może mniej słynne ale nie budzące (chyba) aż takich kontrowersji.

  5. Odpowiedz

    Natalia

    18 października 2015

    My odpuściliśmy Gori, zdecydowanie od polityki wolimy gruzińską naturę 🙂

    • Odpowiedz

      PolakoGruzin

      22 października 2015

      Gori jest częścią gruzińskiej natury 🙂

ZOSTAW KOMENATZ

POWIĄZANE WPISY