7 książek – poezja

Tuż po 30 urodzinach pomyślałem, że warto byłoby podsumować zestawienia tekstów kultury, które wywarły na mnie największy wpływ. Poprzednio pisałem o beletrystyce, teraz przyszła pora na literaturę piękną. Z poezją jest jak z muzyką. W końcu mówienie o muzyce to jak tańczenie o architekturze. Pisząc tekst pomyślałem, że najlepiej będzie więc przy każdej przedstawionej książce dać wybrany utwór z tejże książki a słowem wstępu przedstawić tło i swoje przemyślenia. Jedziemy.

Poezją zainteresowałem się bardzo wcześnie bo około 1995 roku. Miałem 10 lat, słuchałem The Beatles, Aerosmith i Ace of Base i w obliczu rodzinnej tragedii zacząłem pisać wiersze. Mój pierwszy tekst mówił o wspinaniu się na górę ze szkła gdzie każdy kolejny krok ranił i w efekcie dalsza podróż była niemożliwa. Jak praktycznie wszyscy wierszokleci przeszedłem przez straszny etap „młodopolszczyzny” w najgorszym wydaniu czyli „natchnione anioły”, „podcinanie żył tępym widelcem” i tego typy dyrdymały, których dziś się wstydzę. 

Pod koniec podstawówki odkryłem, że można mówić o smutku, cierpieniu, śmierci, seksie, relacjach w sposób bardziej zbliżony do estetyki rock’n’rollowej niż tej tandety znanej z lekcji języka polskiego; że poetyckimi idolami mogą być współcześni buntownicy, przedstawiciele kontrkultury. Wreszcie, że literatura polska nie skończyła się w latach 50-tych XX wieku co starannie próbuje się wmawiać polonistom. Nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza, na nich miejsce jest coś żywszego, co podskórnie pulsuje buntem i kontrowersją. To mi pasowało. Jeszcze w szkole odkryłem Krakowską Awangardę czyli popularnych od czasów XX-lecia międzywojennego Tadeusza Peipera (1891-1969) i Juliana Przybosia (1901-1970), którego uwielbiam tak bardzo, że imię po nim nosi mój starszy syn. Do grona moich literackich guru muszę dodać także kontrowersyjnych i zmarłych tragicznie Brunona Jasieńskiego (1901-1938) i Rafała Wojaczka (1945-1971), jedynych w swoim rodzaju artystów, którzy nie uznawali kompromisów i bez których współczesna polska literatura nie miałaby prawa zaistnieć.

W zestawieniu znajdują się tworzący współcześnie Marcin Świetlicki i Grzegorz Kaźmierczak, którzy swoje teksty łączyli z muzyką, tworząc nową jakość. Szczególnie na uznanie zasługuje Grzegorz Kaźmierczak z kultowego zespołu Variete, grającego nieprzerwanie od lat 80-tych.

Chciałbym dodać również, że poezja wciąż jest żywa. Mam w domu kilkadziesiąt tomików wydanych przez autorów, którzy pojawili się na rynku w ciagu ostatnich 10-15 lat. Jeżeli ktoś chciałby lepiej poznać współczesną polską literaturę piękną niech wrzuci sobie w Google takie nazwiska jak m.in. Marcin Zegadło, Barbara Klicka, Michał Czaja, Seweryn Górczak, Joanna Lech, Marcin Cecko, Joanna Mueller, Radosław Kobierski, Radosław Wiśniewski. Szczerze polecam!

Współczesne problemy i rozterki, dzisiejsze tło opowiedziane żywym językiem przez żywych autorów z krwi i kości. Czego można chcieć więcej?

Marcin Świetlicki „Schizma” (1994)

Jeden z najbardziej znanych polskich poetów, wieszcz narodowy pokolenia przełomu lat 80-tych i 90-tych skupionego wokół pisma bruLion. Wielu twierdzi, że gdyby nie Świetlicki to poezja nie wyszłaby poza akademickie łamy. Znany każdemu miłośnikowi muzyki rockowej jako frontman zespołu Świetliki. Jego poezja często jest porównywana do twórczości Franka O’Hary. Mamy więc do czynienia z życiopisaniem i to takim, którego głównymi atrybutami są seks, śmierć, wódka i papierosy. Nikt tak brutalnie i celnie nie mówi o życiu jak Świetlicki. „Schizma” z 1994 roku jest dla mnie przełomową książką, basta. Obserwując kierunek w jakim zmierza Polska można też przyjąć, że fraza „niczego o nas nie ma w konstytucji” niedługo zacznie być tak żywa jak nigdy wcześniej 😉

Pod wulkanem

Po zdjęciu czarnych okularów
ten świat przerażający jest tym bardziej.
Prawdziwy jest. Właściwe barwy
wpełzają we właściwe miejsca.
Wąż ślizga się po wszystkim, co napotka.
Właśnie nas dotknął.

Niczego o nas nie ma w Konstytucji.

Śnieg spadnie i zakryje wszystko.
Na razie widać jednak miasto
– czarną kość rozjaśnioną niekiedy światłami
maleńkich samochodów, usiadłem wysoko
i patrzę. Wieczór. Już zamknięte
wszystkie wesołe miasteczka.

Niczego o nas nie ma w Konstytucji.

Po zdjęciu czarnych okularów
ten świat przerażający jest tym bardziej.
Szedł z nami pies i śmierdział. Wszystkie dokumenty
uległy rozkładowi. Wszystko, co kochałem,
uległo rozkładowi. Jestem zdrów i cały.

Pod wulkanem
urodziło się
DZIECKO!

Roman Honet „Alicja” (1996), „baw się” (2008)

Przez całe życie człowiek uczy się tego, co najbardziej mu odpowiada. Ja wybieram słodkie drinki, miłe i mądre dziewczyny, filmy przygodowe, gry RPG, kuchnię meksykańską, podróże i realizm magiczny w literaturze. Każdy kto zetknie się z twórczością Romana Honeta zostanie naznaczony baśniowością. Autor czerpie garściami z legend; w podskórnej brutalności opisu przywołuje przyrodę i zwierzęta; wreszcie nawiązuje do onirycznych powieści i baśni kompletnie dziś nieznanego Ernsta Wiecherta. Właśnie dzięki Honetowi poznałem postać tego niemieckiego pisarza, który pisał przede wszystkim o Mazurach. W poezji Romana Honeta czuć moc i siłę przekazu; jego wiersze zachwycają i bolą. Polecam jego dwie książki, to niesamowite doświadczenie czytelnicze. 

 27. 08. 2000

tej nocy,
jak o dziecku bawiącym się w transformatorze,

myślałem o tych, którzy mieszkają w gwiazdach,
a rzeczy w gwiazdach są martwe, nieustające

biała legenda o łodziach i ich dziecinnych sternikach

niebo zwrócone na bok od wydrążonych przekładni
letnich galaktyk, uzdrowiciele miast
zastępujący tęsknotę inną dżumą. paruje ług,
drobiny cezu wibrujące w stalowych
konchach – ukochane odkrycie gerberta
z aurillac, opoki światła. w oddali
zapadają się semafory, odwieczny szelest
wiatru przetapiający sprzęty i metale w słodki,
duszący pył. a jeszcze tamta dłoń,
podniesiona, oczy zmrużone,
tamta wędrówka po letnich,
leśnych poligonach.

i jeszcze tamta,
biała legenda o łodziach i ich dziecinnych sternikach,
o nas, siostry i bracia w ostrych wnętrzach kul

https://www.youtube.com/watch?v=0XSQwXcNJTw

Julian Przyboś „Noc Majowa” (1981) wybór wierszy

 W przypadku trzech kolejnych autorów – Juliana Przybosia, Rafała Wojaczka i Brunona Jasieńskiego podaję tytuły wyborów wierszy. O każdym z tych autorów można dowiedzieć się w szkole średniej więc przedstawię tylko ich wybrane wiersze. Wszystkich trzech uwielbiam i często wracam do ich twórczości.

Równanie serca

Powietrze uduszono sztandarami.
Pod wszystkie triumfalne bramy
zbuntowani podkładają dynamit!

Kim jestem? Wygnańcem ptaków.

Stół pod moim piórem wezbrawszy do samych krawędzi
przebiera swą miarę,
jak czołg, gdy ma ruszyć do ataku.
Dom już dziś płonie we mnie jutrzejszym pożarem,
serce atakuje mię prędzej.

Szrapnel pęka ze słupów latarni:
lampy zapalono na ulicach jednocześnie.
Dzień mija w zbrojnej pieśni żołnierskiej, rzęzi.

Z rudej trawy zjeżyły żebra poległych darń.

Żywy idę miastem będącym, a już tylko byłym.
Kim jestem? Wygnańcem ptaków.
Ogrody – Nów jak cierń wschodzący z gałęzi –
Świat beze mnie się spełnia wolny i bezczuły
i tylko liści jesiennych opada na głowę laur.

…abym już nigdy nie ucichł.

Łagodny
każdą kieszeń obróciłbym w gniazdo dla jaskółek
odlatujących od ludzi.

Rafał Wojaczek „Poezje wybrane” (1983) wybór wierszy

Nie wiem na ile to legalne wydanie ale na Youtube można obejrzeć cały film „Wojaczek” Lecha Majewskiego gdzie główną rolę poety gra inny znakomity poeta Krzysztof Siwczyk.

***

twoje ciało moje dzieło z gliny głodu
wyrzeźbione fantastycznie czułym dłutem
precyzyjnej dłoni tętna świetną lampą
serca w pełni znakomicie oświetlone

gdy paruje niewidzialnym światłem ciepła
twoja skóra się wydaje być jak ciekła
widzę cyple sutków spina parabola
stromej tęczy za tą bramą mi nie zna

jeszcze bliżej twarz lecz blisko piąstka pięty
gdy podnosisz nogę długa perspektywa
nieskończonej łydki uda milowego
ile metrów warg mieć trzeba by całować

https://www.youtube.com/watch?v=qRRb2rJdyEc

Bruno Jasieński „But w butonierce i inne wiersze”(2006) wybór wierszy

Trupy z kawiorem

Pani palce są chłodne i pachną, jak opium,
Takie małe półtrupki anemiczne i blond,
Marzą o kimś, co by ich w pocałunkach utopił,
Jak w odymce błękitnej papierosa „Piedmont”.

Na nietkniętą serwetę coś bezgłośnie opadnie…
(Białe astry w flakonach umierają przez sen…)
Pani milczy tak cicho, melodyjnie i ładnie,
Jak w najlepszych preludiach lunatyczny Verlain.

Może smutek zielony z twarzą negra z Zambezi
Owachlarzył dziś Panią, otuloną w pół-zmrok…
Pani słuchać chce moich egzokwintnych syntezji
Tak, jak pije się z kawą jakiś cordial-medoc.

Jednak Pani nie lubi przecież rzeczy zbyt ostrych
A czyż zawsze być można gentlemanem par force?…
Za minutę przyniesie nam szampana i ostryg
Lokaj z twarzą wyblakłą i pomiętą, jak gors.

Zresztą stać mnie dać nawet własne serce na rożen,
Jeśli z niego przyrządzą apetyczne filet…
Pani pachnie dziś cała ostrygami i morzem,
A ja kocham tak morze, zapłakane we mgle…

Za szybami ponurych, zieleniących się okien
Pierwszy brzask się przeczołgał, znieruchomiał i legł…
Pani dzisiaj jest chora… Pani płakać chce… Shocking!
Wypłowiałe kotary słyszą wszystko… jak szpieg…

Pani widzi w drobnostkach zaraz ton psychodramy…
Chwile życia są kruche i słodkie, jak chrust.
Czy dlatego, że my się, par exemple, nie kochamy,
Nie możemy całować swoich oczu i ust?

A ja chcę dzisiaj pieścić Pani piersi bez bluzki,
Chcę być dziko bezczelny i mocny, jak tur.
Pani dużo ma w sobie z rozpalonej Zuluski,
Pani usta się śmieją i mówią: toujours!

Pani dzisiaj się marzy… jakiś sen o wikingu…
Purpurowe ekscesy niewyspanej Ninon…
Takie, jak Pani, bierze się w pędzącym sleepingu
Na poduszkach pluszowych rozebraną i mdłą.

I, wsysając się w piersi Pani ostro-mdły zapach
W końcach palców poznaje się budzący się wstręt
Do tych kobiet, co dają się na brudnych kanapach
Karmelkowo-lubieżne i pokorne, jak sprzęt.

W Pani spazmach być musi coś z sapiących ekspresów.
Pani nogi falują tak lubieżnie i zło.
W Pani mieszka księżniczka księżycowych ekscesów
I członkini zrzeszenia dla pań comme il faut.

A chce Pani? Zerwiemy raz z tą wszystką hołotą!
Polecimy na oślep w samochodzie, jak w śnie.
U podjazdu na dole niecierpliwi już motor
Ofutrzony mój szofer w swoim czarnym pince-nez.

Zeskoczymy po stopniach i zatrzasną się drzwiczki.
Wszystko zmiesza się razem – to co przed i co po…
Z pocałunków na rękach będziesz mieć rękawiczki
I z mussonu rajera na swoim chapeau!

Zatwostepią latarnie w oszalałym rozpędzie,
Zamigocą się domy i osuną się w dół.
Pójdą słupy i słupy i kosmate gałęzie,
Samym lotem z łoskotem rozcinane przez pół.

A w ustronnym salonie kiedyś późno wieczorem,
Kiedy będzie znów jasno i wesoło i źle…
Blady lokaj we fraku nasze trupy z kawiorem
Poda sennie na tacy wytwornemu milieu…

Michał Kasprzak „bo on to zgubi” (2004)

Około 2000 roku znalazłem się w warszawskim środowisku młodoliterackich skupionym wokół Staromiejskiego Domu Kultury. Jednym z najciekawszych poznanych tam poetów był dla mnie Michał Kasprzak, krytyk literacki, który jak dotąd wydał tylko jeden tomik, inspirowany zresztą przez twórczość Marcina Świetlickiego. Michał jest również jednym z autorów Manifestu Neolingwistycznego, który zapoczątkował bardzo ciekawy styl literacki nazywany neolingwizmem. Naginanie języka, różnego rodzaju gry i przeinaczenia spowodowały, że Warszawa znowu stała się ważnym ośrodkiem literackim z odrębnym sposobem tworzenia i prezentowania twórczości. Ruch umarł śmiercią naturalną kilka lat temu ale sygnatariusze Manifestu wciąż są obecni w literaturze. Michał, czekam na Twój drugi tomik!

Poniżej prezentuję jeden z nowszych tekstów, którego nie ma w książce.

***

wymyśliliśmy świat, dla którego jak dwie pieczenie
chodzimy parami przy jednym ogniu, za nadszarpnięte
obojczyki, za ogniwa w kojcu, skoszarowane lata, które
spasły się niby słodkie delegacje, i cele na wyciągnięcie głowy
na dwa silnia! nie pytaj więc, jaki zakład i o co te linie papilarne
obsługuje, by wysadzić nas w końcu jak konkret, jak symbol,
żywe reklamy tożsamości, którym karencja kar oszalowała już
błędnik.

nie widzę dłoni na wyciągnięcie ręki – mówisz, ale ona cię
znajdzie, podpisze za ciebie niewinną dymisję i to wystarczy
w tej mgle, która spowija in spe, in vivo i inne mądre
przysłowia. do mądrych przysłów nie przylegajmy jednak
jak znaki na dwukierunkowej drodze. bo którędy stąd
wyjdziemy? kto wie, może przez dziury w pożyciu, nad kocią
łapą i niedźwiedzią przysługą świat przyjmie rozbitków
wydalonych z baśni. a może więcej. katharsis rośnie w
przemoc, gdy przyrastają tropy – rośnie zbrodnia i kara, choć
nie było labiryntu.

co wpiszesz w haśle, gdy cię zapytają: poliamoria czy
panerosja? z jakiego detalu wycofasz tę przyszłość?

Grzegorz Kaźmierczak „Głód i przesyt” (1993)

Najlepszy poeta zimnej fali, którego poezja ewoluuje z płyty na płytę Variete. Inaczej pisał w latach 80-tych, inaczej pisze teraz. Variete jest zespołem z Bydgoszczy gdzie ja również mieszkałem przez kilka lat. Zdarzało się, że jeździłem samochodem po mieście, słuchając Variete i myślałem sobie, że tylko ten kto tu mieszka zrozumie twórczość Kaźmierczaka. Myliłem się o tyle, że jest ona uniwersalna. Od samego początku. Polecam film dokumentalny o „Variete – Muzyka bez końca”, znajduje się na samym końcu artykułu.

Klaszczę w dłonie

Język jest po to
by go wytykać
na wiatr na mgłę

Ciało jest po to
by je używać
dusza jest po to
by nie wytrzymać

Jeżeli miłość nas połączy
będziemy diamentowym piachem
żadna siła nas nie powstrzyma
będziemy przeciekać przez dłonie

Klaszczę w dłonie
by było mnie więcej

Krzysztof Nodar Ciemnołoński

Szukasz najlepszej oferty wyjazdu do Gruzji i Armenii? Pomogę Ci zorganizować przygodę życia. Skontaktuj się ze mną - krz@polakogruzin.pl - tel. 792 004 069.

2 komentarze

  1. Odpowiedz

    ewa

    23 sierpnia 2015

    Wiechert to świetny pisarz, jeśli Honet o nim wspomniał, to dobrze, że tak zrobił. Przecież to jest jeden z najwybitniejszych niemieckich pisarzy, związany zresztą z Polską. A tak, , racja, nieco zapomniany i to jest smutne.

    • Odpowiedz

      PolakoGruzin

      24 sierpnia 2015

      Wybitny pisarz ale jednak zapomniany. Książki nie mają wznowień, wyszły baśnie w formie audiobooka, o których tez niewielu słyszało. Niesłusznie!

ZOSTAW KOMENATZ

POWIĄZANE WPISY